piątek, 30 marca 2018

Tajemnica dżungli


Stary pociąg od dawna nie ruszał. Ostatnią podróż swoją zakończył ponad sto lat temu. Teraz prawie go nie było widać z za porastającej go roślinności.
Skąd więc wziął się tam lew? Nie wiadomo. Zwierze przechodziło przez kolejne wagony. Obwąchiwał resztki rzeczy pozostawionych przez dawnych pasażerów. Pomału dochodził do kabiny maszynisty. Łapy mu drżały. Szukał czegoś, co mogłoby mu pomóc. Z daleka dochodziły odgłosy samochodu. Wyjrzał przez okno. Zobaczył ludzi w białych fartuchach. Nie miał zamiaru do nich wracać.
Wszedł do kabiny maszynisty. Okna w niej były pokryte grubą warstwą roślin. Irytowało go, że nie mógł znaleźć swojej substancji. Wszyscy chcieli mu ją zabrać. Ale on na to nie pozwoli. Wreszcie odnalazł to, co chciał. Oparł się łapami o fotel i zaczął łapczywie zlizywać fioletową substancję. W pewnym momencie poczuł dotknięcie. Warknął głośno i nastroszył grzywę. Jakim prawem ktoś przerywał jego święty rytuał?!
Odwrócił się. Z dziury w podłodze wyrastała mała, koścista ręka przypominająca ludzką. Obwąchał ją. Pachniała paliwem. Po chwili paluszki się poruszyły. Cichy głosik wołał o pomoc. Pod podłogą leżała mała dziewczynka. Z lękiem patrzyła na zwierze. Lew odtrącił jej rękę. Drzwi się otworzyły. Do środka wszedł ubrany w biały fartuch mężczyzna. Na twarzy miał wypisaną irytację. Lew usiadł na ziemi. Mężczyzna chciał już mu podać lek. Wtedy jednak usłyszał głosik dziecka. Przykucnął przy dziurze. Wyciągnął do małej rękę.
W tym momencie zwierze wykorzystało okazję. Przeskoczył nad nimi i uciekł.T

poniedziałek, 26 marca 2018

Sen o pisaniu


Komentarz od autorki: Jest to krótka historyjka, którą stworzyłam z nudów na wykładzie. Nie ma dla mnie jakiegoś znaczenia. Błędy w poprzednich prac poprawię. :)
***
Leon przecisnął się przez małe drzwiczki. Podniósł się i otrzepał spodnie z kurzu. Nie rozumiał czemu dziadek go tu wysłał. Staruszek często lubił robić mu takie niespodzianki.
Chłopiec rozejrzał się wokół. Nigdy nie widział aż tylu książek! Stało tam bardzo dużo półek. Więcej niż w ulubionej bibliotece dziadka. Powoli przechodził między nimi. Oglądał tytuły. Niektórych nawet nie umiał przeczytać. Sięgną po najbardziej kolorową. Otworzył ją. Ze środka wyleciały tęczowe motyle. Zszokowało go to. Zamknął książkę. Odłożył ją na półkę. Motyle zniknęły. Przeszedł kilka kroków. Sięgnął po kolejną. Zobaczył tytuł napisany cyrylicą. Nic nie rozumiał. Ostrożnie rozchylił kartki. Usłyszał szum wody. Mały strumyk płynął przez podłogę. Chłopiec zamknął powieść. Strumyk jednak nie zniknął. Przeciwnie. Płynął dalej, dalej i szybciej. Leon biegł wzdłuż niego. On i rzeka zatrzymali się przed starym kartonem. Chłopiec znalazł w nim zapisane dziecięcym pismem zapiski. Przeczytał je z uśmiechem. Lubił czytać. Dziadek często opowiadał mu mnóstwo historii. Na końcu zapisków znalazł słowa: „Ja już swój świat stworzyłem. A ty?” Od razu rozpoznał w nim pismo dziadka.
Nagle świat zaczął się rozmywać. Obudził się. Siedział przy biurku. Przed sobą miał otwarty zeszyt z tematem wypracowania, którego jeszcze nie napisał…


KONIEC

Koszyczek na szydełku

Wreszcie mogę zaprezentować gotowy!  Jakoś się tą miskę zdjęło... A duży będzie trzeci raz utwardzany (wcześniej został wyprany i wysuszony, aby robić to "zupełnie od nowy") by się nadał do święconki. Z każdym "twardzeniem" co raz lepiej. Ten będzie dla mojej cioci.. Dorzucam link do filmu jakby ktoś chciał zrobić: https://www.youtube.com/watch?v=N48PrsnoF_s . Pozdrawiam i życzę ciepłego dnia. Mam nadzieję, że chociaż na święta wyjdzie słońce

Trochę było z nim roboty...ale jest! :)

Polecane posty

Masz Aspergera? Hah! Jesteś potworem!

Cześć! Ostatnio dużo czytałam na temat związków z osobami z Zespołem Aspergera. Sama mam ten zespół i smuci mnie i załamuje to, co ludzie pi...