- "Bo tych krytyków to tylko kolorki zachwycają i nie widzą głupiej fabuły!"
Blog o wszystkim, co zechcę napisać...ale głównie o lalkach. Barbie. Winx. Sailor Moon. I rękodzieło! :) Opisuję także, jak wygląda życie z nerwicą natręctw.
Uświadomiłam sobie, że nadal ludzie nie wiedzą czym są Środowiskowe Domy Samopomocy. Popełniłam już na temat dwa wpisy na moim drugim blogu, dotyczącym typowo naszej placówki. Czym są Środowiskowe Domy Samopomocy?
"Ale jak to?! Wychowanka ŚDS pisze bloga?! Pewnie jej się pracować nie chce i na zasiłku siedzi!"
Chciałabym wierzyć, że takie myślenie to już to przeszłość, ale okazuje się, że nie. Nadal jest przekonanie, że jak nie jeździsz na wózku czy nie masz IQ poniżej średniej, to jesteś leniwym nierobem. Tak samo, jak nadal funkcjonuje stereotyp, że szpitale psychiatryczne to domy bez klamek do znęcania się nad ludźmi i że tylko "czubki" tam trafiają.
To szczegół, że mieszkamy w miejscu w którym nawet "zdrowe" osoby mają problem ze znalezieniem pracy. To szczegół, że być może ktoś jeździ na wózku i ma kłopot z pojechaniem do innego miasta do pracy. To szczegół, że ktoś może mieć ukryty problem z panowaniem nad emocjami i komunikacją, to się nie liczy. Internetowa Rada Specjalistów Od Wszystkiego najlepiej wie kto powinien być w takiej placówce.
Ale dla tych, co nie chcę czytać mojego długiego wpisu, krótkie streszczenie z rządowej strony.
"Środowiskowe Domy Samopomocy, zwane inaczej ośrodkami wsparcia, służą budowaniu sieci oparcia społecznego i przygotowują do życia w społeczeństwie oraz funkcjonowania w środowisku. Są przeznaczone dla osób przewlekle psychicznie chorych i niepełnosprawnych intelektualnie."
I na tym powinna się skończyć dyskusja. Czy mieszkający w Warszawie student prawa może być przewlekle chory psychicznie? Np. mieć schizofrenię czy depresje? Czy może mieć ją pani Krysia z warzywniaka? Ano może. Dla jednych i drugich są takie ośrodki. U mnie jest akurat Zespół Aspergera (Spectrum Autyzmu). Nie nam oceniać dlaczego ktoś w takiej placówce jest.
Nie dawno w naszym ośrodku doszło do nie przyjemnej sytuacji. Nie powiem jakiej, bo nie czuję się do tego odpowiednią osobą. Z resztą, nie jest to tematem mojej wypowiedzi. Koleżanka mojej mamy przeczytała o tym na stronie radia elka.pl (radio lokalne) i przekazała to mojej mamie. Mama mnie o to zapytała i tak dotarłam do artykułu na elce. Krótkie sprawozdanie z sytuacji. Nie mnie to oceniać, bo każdy człowiek popełnia błędy.
Ale, jak to bywa w takiej sytuacji... W komentarzach zasiadła Internetowa Rada Specjalistów Od Wszystkiego i zaczęli wypisywać swoje mądrości. Kto zagląda np. na facebooka, to wie, jak to jest: nagle każdy to wirusolog, polityk, pedagog, psycholog, taktyk wojenny... no aż dziwne, że w Polsce jest tak źle, kiedy mamy tylu specjalistów. Że jeszcze nie staliśmy się krajem mlekiem i miodem płynącym. Nie ważne, że często głównym źródłem informacji jest IBZD (Instytut Badań z Dupy). Mądrzą się wszyscy.
Akurat w tej sytuacji takim "IBZD" było "mam kogoś w rodzinie kto tam chodzi i mówi, że..." albo "słyszałam, że..."
I wiecie co powiem? Tak. Nie będę mówić, że jest idealnie, że nie mogłoby być lepiej. Ale jako podopieczna, widzę, że rzeczywistość nie jest czarno biała. Że terapeutki nie siedzą jedynie pijąc herbatkę (jak niektórzy myślą). Że ponoszą za nas odpowiedzialność, że muszą znosić nasze zachowania, humory i jeszcze z nami pracować, żebyśmy mogli pokazać, co umiemy. Nie powiem, że jest idealnie, ale nie wszystko jest winą lenistwa terapeuty (którego tutaj nie widzę). Niektórzy z moich kolegów mogą też coś przekręcić, źle zrozumieć i plotki się roznoszą.
Oczywiście w komentarzach stanęłam w obronie naszych pracowników. Że nie jesteśmy tam do niczego zmuszani (jak niektóre osoby twierdzą).
I teraz HIT! Coś, co mnie kompletnie rozwaliło XD Dostałam taką odpowiedź:
"Podopieczna, no napewno... haha dobre siedziała i pisała jak to cudownie jest"
Podopieczna to nick którym się podpisałam. Komentarz napisałam o 23:30. I nie pisałam "jak to jest cudownie" tylko czym dla mnie jest ten dom. Przy tym broniłam pracowników na których wylał się hejt. Nie krytyka.
Autor chyba myślał, że pracownicy naszego ŚDS nie mają o tej porze nic ciekawszego do roboty tylko pisanie komentarzy podszywając się pod podopiecznych 😆
Szczerze? Gdy ktoś mnie widzi z kolegami, to często myśli: "O, ma fajną pracę". A potem jest zdziwko, kiedy mówię, że nie, że jest tu tylko wychowanką. No bo jak to? Wychowanka ŚDS po studiach? No nie może być! Ano może. Jestem osobą z Zespołem Aspegera. Ktoś kto ze mną nie ma do czynienia na co dzień, nie widzi tego. Można to zauważyć dopiero przy bliskim i długim kontakcie.
Ludzie mają nas chyba za osoby upośledzone. Takie, które nie umieją pisać, czytać, nie mają żadnych pasji i nic nie wiedzą. Jakbyśmy byli bezmyślną, ciemną masą. 😠 A to całkowita bzdura!
Tak, są wśród nas ludzie, którzy nie umieją pisać i czytać, ale to nie wszyscy. Z resztą, nawet one potrafią pozytywnie zaskoczyć. :) Zapraszam na mojego drugiego bloga w którym opowiadam między innymi czym są Środowiskowe Domy Samopomocy.
Czym są Środowiskowe Domy Samopomocy?Jestem tuż po seansie filmu "Belle" na który chciałam pójść, jak tylko pojawił się w kinie. Pełnej recenzji nie napiszę, bo jestem zbyt męczona, ale postanowiłam kilka zdań napisać. Temat internetu poruszony świetnie. Przez rzeczy, które mnie ostatnio spotkały, jeszcze bardziej zidentyfikowałam się z główną bohaterką. Szczególnie zapamiętałam panią, która pokazywała w internecie, że ma super życie rodzinne, a tak naprawdę była samotna i dawała przerobione fotki z neta.
Wizualnie to bajka. Nie ukrywam, że głównie to mnie zachęciło do obejrzenia. A po wyjściu od razu szukałam piosenki z intra, ale znalazłam ją tylko w wersji angielskiej. A szkoda, bo chciałabym ją śpiewać po Polsku. Daria Zawiałow w roli głównej sprawdziła się świetnie, subiektywnie to nawet bardziej mi się podobała niż oryginał.
Co było na otwarciu? Najpierw krótko została przedstawiona historia naszego Klubu. Albo później? Taki szczegół, że nie pamiętam. Każda z nas dostała piękną różę i dyplom z podziękowaniami. Wystąpiły też członkinie sekcji wokalnej Domu Kultury. Punktem kulminacyjnym było symboliczne przecięcie wstęgi. Wszystkie Panie (w tym ja) podchodziły i przecinały ją po milimetrze. Super uczucie. 😙 Na koniec częstowaliśmy się tortem. Zapamiętałam, że miał taki sam smak, jak ten, który był na siedemdziesiątce mojej babci - czekoladowy jagodowy.
Ale punktem głównym wystawy była... wystawa! Rany, czego tam nie było! xd Moich prac zbyt wiele nie było, bo tylko dwie kurki i dwa jajka filcowane. Ale zawsze coś. Nie mam dużo ozdób Wielkanocnych, a większość chciałam mieć w domu na święta. Z resztą, sporą część pokazywałam już na wystawie ogólnej. Za to do oglądania są inne cudeńka: filcowane jajka (styropianowe, nie prawdziwe), serwetki, palmy, wyszywane obrazy... Z resztą nie ma sensu o tym pisać, kiedy można pokazać na zdjęciach.
Ale żeby nie było! Fotografowałam tylko to, co mi się najbardziej spodobało. Resztę trzeba samemu obejrzeć na miejscu.
![]() |
| Te czerwone kurki to ja szyłam |
![]() |
| Zając z uszami to też moje dzieło |
Takiego króliczka wykonaliśmy wczoraj w bibliotece na zajęciach z rękodzieła. Wykorzystaliśmy dwie skarpetki na ciało (najlepiej krótkie, tzw. "stopki") i jedną na ubranko. Do tego owata i na dno trochę ryżu, aby lepiej siedział. Zapraszam też od jutra przez miesiąc na wystawę Wielkanocną - również w bibliotece. 😙 Akurat moich prac tam prawie nie ma (większość rzeczy chciałam mieć na święta), ale dałam dwie uszyte kokoszki.
Wczoraj na jednym z Polskich kanałów na yt w tematyce mangi i anime zobaczyłam film o hentaiach i postanowiłam, że też coś o tym napiszę. Raczej nie oglądam tego gatunku, ale czasem się zdarzy, jak mam jakąś chuć. A czym są hentai? Animowane porno. Szukając jakiegoś anime romansu do obejrzenia, trafiłam na tak zwane "soft hentai". Na początku nie wiedziałam, że to anime należy do tego gatunku, ale jak włączyłam to było jasne. Soft hentai to po prostu pornografia lekka. Serie takie często mają cukierkową oprawę, i dwanaście odcinków po około pięć minut. Stosunek seksualny w nich ukazany jest bardziej realistyczny niż w "tradycyjnym" hentai. Ale ich bohaterki to jakaś masakra. W skrócie fabuła wygląda tak: przez wszystkie odcinki jest ruch*nie (w praktyce to mężczyzna ją gwałci, a jej się to nagle zaczyna "podobać"), a na koniec stwierdzają, że się kochają. I tyle. Dunre, co? No właśnie. Nie cierpię takich postaci. Przecież tak nie wygląda związek. To raczej szukanie partnera seksualnego, już nie mówiąc, że to romantyzowanie przemocy seksualnej. 😒Chciałabym, żeby w romansach były motywy seksualne, ale niech to będzie NORMALNE! Zwykle w romansach (mangi), które czytam bohaterowie się poznają, spędzają wspólnie czas, mają przygody, NIE GWAŁCĄ SIĘ i z czasem zaczyna rozkwitać w nich uczucie. W życiu tak to mniej więcej działa działa. A nie że "kizi - mizi i miłość po grób".
Inny obrzydliwy aspekt to pedofilia... Generalnie postacie z anime wyglądają bardzo młode, nie ważne ile mają lat. Ale trafiłam na soft hentai, którego bohaterowie są w podstawówce i albo się "tak bawią" razem, albo robi to dorosły... OB-RZY-DLI-WE!! Od razu wyłączam takie serie. Nie raz po prostu nie widać tego po okładce. Uważam, że tego nie powinno być w ogóle. Nawet jeśli mówimy o narysowanych postaciach, a nie prawdziwych dzieciach. Dlatego Soft Hentai to ZŁO.
Cześć! Ostatnio dużo czytałam na temat związków z osobami z Zespołem Aspergera. Sama mam ten zespół i smuci mnie i załamuje to, co ludzie pi...