Blog o wszystkim, co zechcę napisać...ale głównie o lalkach. Barbie. Winx. Sailor Moon. I rękodzieło! :) Opisuję także, jak wygląda życie z nerwicą natręctw.
czwartek, 28 czerwca 2018
Mecz
My, Polacy, to chyba tradycjonalistami jesteśmy.
Był mecz otwarcia, był mecz o wszystko, ale ten o honor wygrany! Gratulacje, biało czerwoni! 
niedziela, 24 czerwca 2018
Coś o natręctwach.
Natręctwa to coś czego nie życzę nikomu. Naprawdę. Mi strasznie utrudniają życie. Czasami się zdarza, że np. patrzę na gazówkę a i tak nie mam pewności czy jest wyłączona i boje się, że dom wyleci w powietrze. Masakra. Ktoś obok może powiedzieć: "No to tego nie rób." Tylko, że to nie jest takie proste.Nie chcę tego robić. Jednak coś w mojej głowie mówi "musisz". Jak można walczyć z tym? W internecie i książkach można przeczytać, że chory unika tego, co powoduje natręctwa. Jest to prawda. Staram się unikać tego, co powoduje te natręctwa lub natrętne myśli. Jednak w rzeczywistości nic to nie daje. Bo jak będę unikała ostrych narzędzi do końca życia? Nie da się. Czasem trzeba sobie z tym poradzić. Rozmawiałam o tym z psychiatrami i biorę na to leki. Korzystam także z terapii i właśnie terapię najbardziej zalecam. Nie można ciągle uciekać do leków. Chciałabym także powiedzieć bliskim takich osób, że nie wolno tego bagatelizować. Może doprowadzić do stanu depresyjnego. Właśnie dlatego trafiłam na oddział otwarty szpitala psychiatrycznego w Kościanie. Jak już mówiłam, nikomu czegoś takiego nie życzę.
środa, 20 czerwca 2018
Syrenka Kira
Zastanawiam się czy każdy tak ma, że na pytanie o najgorsze rysunki najchętniej odpowiedziałby: "moje". W moim przypadku jest tak, że często jakoś mi się nie podobają albo oceniam je na najwyżej 3+. To jest jedna z nielicznych prac, które mi się podobają (między innymi dlatego, że jest skończona ;) z tym mam duży problem). Wykonałam ją promarkerami i moim zdaniem wygląda całkiem nie źle (szczególnie te włosy). Chciałabym mieć więcej takich prac. :)
wtorek, 19 czerwca 2018
Zespół Aspergera a związki.
Związki z osobą z Zespołem Aspergera to jeden z najtrudniejszych tematów. Generalnie takie osoby są uznawana za kogoś kto sam nie chce po prostu nawiązywać kontaktów. Jednak nie jest to prawa. Wiele osób z tym zaburzeniem prędzej czy później chce nawiązać jakiś kontakt, poznać przyjaciela. Problem polega tylko na tym, że one nie wiedzą, jak to zrobić. Mogą nie wiedzieć, jak do kogoś zagadać. Często też jako dzieci rzadko bawią się z rówieśnikami, ponieważ ich zabawy są bardzo chaotyczne. Nie uważam siebie za jakąś specjalistkę w sprawach relacji czy ZA. Jednak dużo się tym interesuję i zauważyłam pewne rzeczy, które moim zdaniem mogą dobrze wpłynąć na relacje z Asami.
Mimo wszystko, na samym wstępie chciałabym powiedzieć tym Asom, że trzeba na sobą pracować. I to tak, aby było to widać. Inaczej się patrzy na osobę, która ma pewne defekty, ale stara się nad nimi pracować a inaczej na kogoś kto ma to w czterech literach i żąda, aby cały świat to zaakceptował "bo on przecież jest "chory"". Większość osób potrafi docenić starania. To też apel do bliskich Asów - trzeba od nich wymagać pewnego minimum. Wśród nich znajdą się także osoby, które będą wykorzystywać swoje zaburzenie dla własnej wygody. Aha! No i jeszcze jedno, Asy! Bądźcie uczciwi wobec swojej rodziny i otoczenia. Nie wstydźcie się mówić ludziom z którymi chcecie mieć (lub macie) bliską relacje o tym, że macie Zespół Aspergera. :) Uczciwość w tym przypadku to bardzo ważna rzecz.
Kiedyś na pewnym forum kobieta zapytała czy można unieważnić małżeństwo (prawdopodobnie kościelne), ponieważ jej mąż nie powiedział, że ma ZA choć sam dowiedział się o tym po ślubie. W pierwszej chwili pomyślałam sobie: "Na szczęście nie..." Dlaczego "na szczęście nie"? Po pierwsze dlatego, że gdyby było to możliwe to pewnie znaczna część małżeństw by się rozpadała. Po drugie dlatego, że ten mąż jej przecież nie oszukał bo sam wcześniej nie wiedział, że to ma. No i w przysiędze małżeńskiej jest jasno powiedziane, że małżeństwo ma się wspierać W ZDROWIU I W CHOROBIE. Teraz, jak o tym pytaniu myślę to aż chce mi się zrobić słynny "face palm". :(
Przejdę do tych kilku rzeczy, które przydadzą się budowaniu relacji z Asami.
1. Na samym początku trzeba mieć dużo cierpliwości i akceptacji. Nawet jeśli Aspie nad sobą pracuje to pewnych rzeczy się nie przeskoczy. Np. trudno wymagać od osoby, która jest bardzo nadwrażliwa na różne bodźce (dźwięki, dotyk, światła, zapachy itp.) tego, że pójdzie z nami na jakąś głośną imprezę gdzie będzie dużo ludzi. Moim zdaniem to trochę tak, jakby osobie na wózku kazać przebiec maraton. Trzeba także mieć świadomość jednej rzeczy: często partner/przyjaciel takiego Asa jest kimś w rodzaju pierwszego nauczyciela relacji społecznych.
2. Następną bardzo ważną sprawą jest zwracanie uwagi na szczegóły. Uważam, że niektórzy o tym zapominają. Tymczasem to ważna rzecz, aby zauważyć takie drobnostki, jak np. próba rozmowy o swoich uczuciach, chęć wyjścia np. na wspólny spacer czy staranie się panować nad pewnymi denerwującymi innych zachowaniami. To, co dla ciebie może być oczywistością dla kogoś może stanowić wielkie wyzwanie.
3. Dobrze też jest mieć wspólne zainteresowania. To ułatwia ułatwia rozpoczęcie znajomości takim osobom. W końcu można kogoś poznać na kółku matematycznym, wykładach z biologii itp. Poza tym zawsze jest to jakiś wspólny ciekawy temat do rozmowy. Asy bardzo chętnie rozmawiają o swoich zainteresowaniach. A nawet jeśli nie ma wspólnych zainteresowań to dobrze by byłoby dowiedzieć się czegoś o zainteresowaniach Asa. Może to akurat okaże się czymś fascynującym? :) W poprzednim punkcie pisałam o docenianiu drobnostek i zaproszenie do działań związanych ze wspólnymi zainteresowaniami jest jedną z nich.
4. Osoby z ZA uwielbiają rutynę. Czują się bezpiecznie, kiedy wiedzą, co je czeka. Z tego powodu wspólną aktywność dobrze jest wpisać w taką rutynę. Ustalić np., że w każdą sobotę po południu idziemy razem na spacer, na jakiś koncert czy do znajomych. Każdą ewentualną zmianę planów powinno się uzasadnić. Mówienie "Tak ma być, nie muszę ci się tłumaczyć." nie jest dobrym pomysłem nawet, kiedy nie chcemy mówić na dany temat. W końcu wystarczy tylko powiedzieć, że nie chce się podawać powodu takiej decyzji i dlaczego nie chcę jej podawać. Uzasadnienie zmiany pomogłoby wtedy przywrócić poczucie bezpieczeństwa.
5. Nie gódź się na skrajności. Ten punkt nawiązuje do tego, co napisałam na wstępie. Na pewne rzeczy nie można pozwolić. Czytałam historię kobiety, której partner z ZA zmusił kilka razy do seksu. :( Żadnej formy przemocy nie można tolerować i usprawiedliwiać "chorobą". W takim przypadku odejście jest sprawą oczywistą.
To tyle wskazówek. Oczywiście wiem, że nie wszystkie wymieniłam. Bardzo dobrze ujął ten temat autor bloga "Asperger i życie z zespołem Aspergera". Polecam poczytać jego wpisy. Na koniec dodam,że nie potępiam ludzi, którzy odeszli od swoich partnerów/przyjaciół z ZA. Rozumiem, że życie z nami jest trudne i nie każdy sobie daje z tym radę. Chciałabym jednak, aby wszyscy pamiętali, że dla drugiej strony to też nie jest łatwe. Przypominam też, że jeśli ktoś się nie zgadza z tym, co napisałam to wystarczy po prostu napisać mi o tym w komentarzach. Jestem otwarta na dyskusję i chcę poprawiać ewentualne błędy. Na sam koniec dodam kilka filmików, które znalazłam na youtube.com, które również mówią na ten temat. Dobranoc wszystkim! :)
poniedziałek, 4 czerwca 2018
Szpital w Kościanie
Ostatnio dawno mnie tu nie było, ponieważ trafiłam do szpitala neuropsychiatrycznego w Kościanie. Powodem był stan depresyjny. Spędziłam tam całe cztery tyhodnie i aż smutno mi wracać. Trafiłam na oddział otwarty, który w niczym nie przypominał stereotypowego "domu bez klamek". Można było mieć wszystkie rzeczy. Nie spodziewałam się tego, więc później rodzice mi niektóre rzeczy dowieźli. Mogłam też wychodzić na miasto. Z rodzicami zawsze chodziłam na rynek, na lody. Jeśli chodzi o leczenie to głównie stawiano na leki, ale jak ktoś chciał to mógł chodzić do psychologa. Ja chodziłam tam bardzo często i nie żałuje. Naprawdę dobrzy psycholodzy. :) (choć na początku było ciężko) Większość pacjentów to były osoby 50+ ale nie miałem problemu ze złapaniem kontaktu choć brakowało mi rówieśników. Najgorsze było jednak schodzenie z drugiego piętra na ciśnienie o 7:30... Masakra! Zawsze miałam problem ze wstawaniem. Na szczęście nie mierzyli mi ciśnienie przez cały pobyt. Jednak najfajniejszą częścią dnia były wieczorne autogeny. Nigdy się na nie nie spozniłam. Lubiłam siąść w fotelu i się odprężyć słuchając relaksującego nagrania.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
Polecane posty
Masz Aspergera? Hah! Jesteś potworem!
Cześć! Ostatnio dużo czytałam na temat związków z osobami z Zespołem Aspergera. Sama mam ten zespół i smuci mnie i załamuje to, co ludzie pi...
-
Na nią czekałam najbardziej. 💓 Rika chan od firmy Takara Tomy! 😙 Jest to tak japońska alternatywa dla Barbie. "Oficjalnie" Japo...
-
Ostatnio długo tu nie pisałam. Jakoś nie miałam na to ochoty. Dziś opowiem o jednej rzeczy, która bardzo mnie frustruje w moim ośrodku. Jest...

