niedziela, 6 sierpnia 2023

Moje frustracje

Ostatnio długo tu nie pisałam. Jakoś nie miałam na to ochoty. Dziś opowiem o jednej rzeczy, która bardzo mnie frustruje w moim ośrodku. Jest nią nierówność. Ktoś powie, że po co się wściekam. bo równość na świecie nie istnieje. Ano prawda, co nie zmienia faktu, że jej brak jest frustrujący. Chciałabym się w moim ośrodku czuć się, jak wśród swoich. Po części tak jest, ALE po części. Bardzo brakuje mi możliwości rozwoju z racji tego, że należę do sprawnej intelektualnie mniejszości. Wszystko jest dostosowywane pod słabszych. "I co się czepiasz? Tak powinno być!" - ktoś powie. W teorii: jak najbardziej. Ale ile można słyszeć: "Proszę, nie idź tak szybko, bo (imię i nazwisko) nie nadążają." Tymczasem ja idę już najwolniej, jak mogę i nikt nie weźmie pod uwagę, że wolniej już iść nie potrafię. Chciałabym chodzić na spacery, ale jeśli dla kogoś moje najwolniejsze tępo jest za szybkie, a ja się męczę chodząc bardzo powoli, to lepiej, jak się przejdę sama. Mam ciche marzenie, żeby choć raz rolę się odwróciły. Aby usłyszeć: "Rozumiem, że masz krótkie nogi, ale proszę pośpiesz  się, bo ONI już wolniej iść nie mogą." Niby mała rzecz, ale istotna, bo pokazuje, że potrzeby tych sprawniejszych też są ważne. 

Podobnie z pomocą ciężko upośledzonym kolegą. Jak najbardziej rozumiem, że terapeuta nie jest w stanie upilnować każdej ciężko upośledzonej osoby, która może sobie zrobić krzywdę. Dlatego często z przyjemnością zajmuję się najsłabszymi podopiecznymi. Z drugiej strony czasem chcę się zająć swoimi sprawami, a niektórych rzeczy też nie zrobię. Myślę sobie, że mi za to nie płacą. Piszę ogólnie, bo nie mam ochoty wspominać konkretnych sytuacji, żeby ktoś nie miał później o to pretensji.


Ostatnia sprawa to toaleta. Bardzo często miałam sytuację, że załatwiałam swoją potrzebę, przychodziła jakaś koleżanka i mówiła przez drzwi: "Co ty tak długo siedzisz? Sraczkę masz? Wyłaź!"  Nie chcę mi się tłumaczyć, że być może robię kupę czy zmieniam podpaskę. Tak samo, jak każdy ma swoje tempo na spacerze, tak samo każdy musi w spokoju załatwić swoje potrzeby, o ile nie siedzi bez powodu z telefonem (a w naszym ośrodku mi się nie zdarza). Nie wyobrażam sobie krzyczeć na kogoś, żeby wyszedł z łazienki. Jeśli mam silną potrzebę - idę do męskiej. Jeśli ta też jest zajęta - szukam toalety dla personelu. Tylko, że niektóre dziewczyny z jakiegoś powodu mają problem, aby skorzystać z męskiej łazienki. Nie mam tam pisuarów. Różnią się one jedynie znaczkiem na drzwiach. W domu jakoś nikt nie ma podziału na toaletę damską i męską.


Ostatnio byłam na rozmowie z doradcą zawodowym w urzędzie pracy. Razem ustaliłyśmy, że dobrym pomysłem byłby dla mnie staż w bibliotece, opłacany z funduszy PFRON. Mam orzeczenie o niepełnosprawności rentę z ZUS, więc nie rejestrowałabym się jako "bezrobotny" tylko jako "poszukujący" pracy. Dowiadywałam się nawet ile mogę do takiej renty dorobić. I wszystko byłoby super, ale poszłam porozmawiać z dyrektorką biblioteki miejskiej i dowiedziałam się, że niestety, ale już od kilku lat nie przyjmują stażystów. Poza tym PFRON nie mógłby im płacić, bo nie są działalnością dochodową. Nie pamiętam dokładnie. Nie długo zapytam jeszcze w drugiej bibliotece, ale spodziewam się, że odpowiedź będzie podobna. Niestety innej roboty się nie nadaję. Z resztą, w naszym mieście to głównie same sklepy. Co to ma wspólnego z tym , co pisałam powyżej? Po prostu zależy mi, aby w końcu zacząć robić coś na miarę moich możliwości i przy okazji na tym zarabiać. 

Mam nadzieję, że nie napisałam tego bardzo chaotycznie i wszystko jest jasne. Kurde, strasznie kark mnie nawala. Na szczęście nie długo idę na rehabilitację. Może to coś pomoże. 




Polecane posty

Masz Aspergera? Hah! Jesteś potworem!

Cześć! Ostatnio dużo czytałam na temat związków z osobami z Zespołem Aspergera. Sama mam ten zespół i smuci mnie i załamuje to, co ludzie pi...