Od dłuższego czasu mam marzenie, aby wprowadzić do szkół lekcje Komunikacji. I to tak, aby były one traktowane na równi z matematyką i Polskim, naprawdę. Ludzie nadal nie zdają sobie sprawy jakie szkody i dobre rzeczy mogą wyrządzić nie przemyślane słowa. Często można usłyszeć, że "Inni mają gorzej" i wielkie zdziwienie, że nas to nie pociesza. Ciężko mi zrozumieć, że ktoś nie widzi, jak bardzo te słowa "unieważniają" drugą osobę. A przecież nie ma obiektywnej listy problemów! Każdy jest inny i inaczej reaguje na sytuację. "Dobre rady" to też nic fajnego. Szczególnie, jak nie są konkretne. "Naucz się panować nad emocjami!" - daj mi podręcznik, a się nauczę. "Ja to bym temu bahorowi zabrała komputer, ty się za bardzo z nim pieścisz." - proszę bardzo, spróbuj. 😅Generalnie nie fajnie jest być ocenianym. Oczywiście nie sprawimy, że nagle inni przestaną to robić. Wiadomo, że gdzieś mamy taką potrzebę. Chciałabym jednak, abyśmy rozumieli dlaczego nasz komunikat jest oceniający i najważniejsze: czym można go zastąpić!
Na przykład zamiast: "Inni mają gorzej" powiedzieć "ciężko mi zrozumieć dlaczego czujesz się tak, a nie inaczej, ale masz do tego prawo. Wysłucham cię i jeśli będę mógł - pomogę." Naprawdę, czasem jedno słowo potrafi zmienić naszą wypowiedź. Mam też dobrą radę na trudne dyskusje: na początku zawsze zapytajcie, co Wasz rozmówca ma na myśli, używając danego słowa. W ten sposób dacie sygnał, że nie jesteście wrogami i będziecie wiedzieli czy mówicie o tym samym. Żeby się nie okazało, że pod jednym pojęciem rozumiecie trochę, co innego. Ciężko wymyśleć teraz przykład... Może "dobra praca"? Dla jednych dobra praca to głównie dobry zarobek i nic więcej. Dla innych dobra praca to robienie rzeczy które się lubi, praca w dobrych warunkach czy poczucie misji.






