poniedziałek, 30 maja 2022

Moje "(nie)dzieło życia" :D

W wieku piętnastu lat napisałam krótką książeczkę pod tytułem "Skarby Świetej Katarzyny". Nie pamiętam za bardzo o czym. Była trójka bohaterów, którzy musieli znaleźć tytułowy skarb, bo coś tam. Została ona "wydana" jako mój prezent na urodziny. "Wydana" biorę w cudzysłów, bo po prostu wydrukowano kilkadziesiąt egzemplarzy, które są w kilku bibliotekach (między innymi w bibliotece szkolnej gimnazjum do którego chodziłam wtedy). Wszyscy ją bardzo chwalili i to szczerze, bo większość osób, które miały z nią do czynienia nie przeczytało dużo książek. No i wiedzieli, że miałam wtedy 15 lat, więc nie będę pisać, jak dorosły. Dzisiaj jak na nią patrzę to mam takie... omg, ale cringe (żenada). Nie wiedziałam nawet, jak zadbać o estetykę tekstu pisanego na komputerze. Ba, nie wiedziałam nawet, że tak można! XD




niedziela, 29 maja 2022

Porcelanowe lalki

Kolejne "wykopalisko" po sprzątaniu w szafie. 😋Kupiłam je w 2015 w małym sklepiku w Szlachtowej, razem z gazetką o lalkach. Są wykonane z prawdziwej porcelany (przynajmniej taka jest w dotyku), a za całość zapłaciłam 20 zł. Jedna panna ludowa, a druga "na bogato". 😀



Jak dobrze, że nie jestem influ...

Na początek mała definicja: influancer to osoba publiczna, która przez swoją działalność zyskała szerokie grono odbiorców i dzięki temu może podejmować współprace np. z różnymi markami. A "influ" to po prostu skrót od tego słowa.


Wczoraj byłam z mamą w Biedronce. Szukając prezentu dla kuzynki, mama zwróciła uwagę na płatki, które reklamowali byli członkowie Teamu X, pytając czy może jej takich nie dorzucić. Od razu jej odradziłam, więc zapytała o płatki obok. I tutaj powiedziałam kategoryczne nie. Ze względu na osobę, która je promowała. A kto to był? Agata Fąk znana pod pseudonimem "Fagata". Jest to influancerka znana... z tego, że jest znana. I z licznych dram internetowych. Tyle. Przynajmniej ja tak ja widzę, bo kojarzę ją właśnie z tych dram.


Najpierw była sprawa o to, że płakała na instagramowej transmisji na żywo i "ostrzegała" dziewczyny przed swoim byłym. Potem wyszła afera z kamerzystą: ona myślała, że są razem na serio, a on twierdził, że to tylko pod publiczkę, potem ona pokazała wiadomości, które miały dowodzić, że Kamerzysta molestował nieletnie dziewczyny... Istna telenowela lepsza niż "Moda na sukces". A teraz? Teraz jej była przyjaciółka upubliczniła wiadomości głosowe z paru lat wstecz w których dziewczyna przedstawia swój plan na "znalezienie bogatego męża/chłopaka". Skojarzyło mi się to z babcią czy mamą, które kiedyś powtarzały swoim córką, że: "jak nie chcesz się uczyć, to musisz se znaleźć bogatego męża". Z tym, że u Fagaty nie było to na zasadzie głupiego gadania (jak sama się później tłumaczyła), ale na poważnie. W internecie zawrzało. Ludzie przypomnieli sobie o jej poprzednich związkach z bogatymi i znanymi chłopakami i szybko wyłapali, że to, co pokazała jej była przyjaciółka to prawda.


Nie będę się rozpisywać na temat tej dramy, bo to jedna wielka telenowela. Chciałam tylko krótko zaznaczyć sytuację dla niewtajemniczonych. Jedno jest smutne, że wbrew pozorom sprawa ta przyniosła jej jeszcze większą popularność. "Nie ważne, jak piszą, byleby pisali". I tak o to dochodzimy do tych płatków... W wiadomości głosowej, którą pokazała była przyjaciółka Fagaty, dziewczyna mówi, że: "ten chłopak to jej plan A, a ten to plan C".  Identycznym hasłem reklamuje wspomniane płatki DLA DZIECI. Kiedyś jakby wyszła taka sprawa, to influancer straciłby widzów, a o współpracy z markami by nawet nie było mowy... A tutaj wręcz odwrotnie. Nie chciałam dawać swoich pieniędzy tej konkretnej osobie. 


Wiele rodziców kupuje produkty ze znanymi twarzami, ale często nie zdają sobie sprawy kto je reklamuje i czy jest to dobry autorytet dla dzieci. 😢


Cieszy mnie ogromnie, że jestem "no name" (czyli nikt znany). Wiem, że moi przyjaciele nie wrzuciliby moich PRYWATNYCH wiadomości, żeby zniszczyć mi opinie. Bo w całym tym świecie show biznesu najgorsze jest to, że nie ma się kompletnie prywatności. Jakby się było w jakimś niekończącym się reality show. I to takim, że strach powiedzieć coś prywatnie do "przyjaciółki", bo nie wiadomo czy parę lat później ona nie zacznie publicznie prać brudów.


Agata urodziła się w roku 2000, w tym samym co moja siostra. Tylko, ze moja siostra nie ma kilkudziesieciu obserwatorów na instagramie, uczy się i jest w porządku osobą. Kompletnie dwa różne światy.


Mam nadzieję, że nie pisałam zbyt chaotycznie i jakoś zrozumieliście o co mi chodzi. Trochę tak o wszystkim i o niczym, ale wczorajsza sytuacja z płatkami w Biedronce mnie lekko rozbawiła.





czwartek, 26 maja 2022

Miłe znalezisko

Robiłam dzisiaj porządki w szafie i znalazłam takie coś! 😲 Nie wiedziałam nawet, że to mam. Po prostu była gdzieś w zabawkach z kinder jajek. Podobno to jakaś pieczątka na długopisie czy coś. Super niespodziewanie. znaleźć taki skarb. 😄



środa, 25 maja 2022

Dziewczyna w czerwonej sukience - rysunek w Kricie

Od czasu do czasu lubię sobie porysować na komputerze. Posiadam zwykły tablet graficzny, który na moje potrzeby wystarcza. Ostatnio popełniłam takie cuś. 😏 Z efektu jestem nawet zadowolona, chociaż można lepiej. Z tym, że ja dużo nie ćwiczę to jest, jak jest. Mam nadzieję, że kolory nie są zbyt jaskrawe i nie "dają po oczach".




wtorek, 24 maja 2022

Ślicznotka ze Szprewaldu

Taką laleczkę przywiozłam z sobotniej wycieczki do Szprewaldu (Niemcy). Kosztowała 9.5 euro (około 45 zł). Laleczka jest ubrana w strój ludowy. Nie pamiętam nazwy regionu, ale zwiedzałam skansen w Lubenau. Zastanawiało mnie po co im te wielkie nakrycia głowy.



poniedziałek, 23 maja 2022

Negatywne przekonania

Negatywne przekonania to taka cholera, którą łatwo złapać, ale gorzej wyplewić. Nabywa się je przez różne doświadczenia. Np. rodzic mówi do dziecka "weź się zacznij uczyć, bo z tego, co robisz chleba nie będzie". Nie pamiętam czy kiedyś usłyszałam coś takiego, ale jeśli trafi to na podatny grunt, to może zakiełkować myślenie, że to, co lubię nie jest ważne i nie warto temu poświęcać czasu. Lepiej się męczyć nad czymś "obiektywnie wartościowym", bo przyniesie pieniądze.

Moja głównie dotyczą poczucia zależności, braku samodzielności czy niepełnosprawności. 


Kiedyś dużo rysowałam. Chciałam dorównać mojej koleżance, która robiła to bardzo dobrze. Wiele przy tym łez wylałam. Nie było istotne to, że moje praca chwaliła mama, a to z prostego powodu - mama nie zna się na rysunku. No i jest mamą, więc dla niej zawsze dziecko będzie najlepsze. Oglądając różne kanały na yt (zwłaszcza jeden) nabrałam przekonania, że aby dobrze rysować "muszę" znać podstawy rysunku. Nie mam zamiaru tu ich negować. Po prostu nie chciałam się tego uczyć, nie interesowało mnie to do tego stopnia. A odnoszę wrażenie, że w sporej części rysunkowego internetu było to niemal "pierwsze przykazanie". Urosło we mnie przekonanie, że nie nauczę się dobrze tej dziedziny, bo mam słomiany zapał. Nadal wstydzę się swoich rysunków, ale już nie aż tak bardzo.


Inny przykład. Kiedyś ta koleżanka zapytała mnie czy nie próbuję sobie rekompensować czegoś (nie pamiętam czego) kupowaniem drogiego sprzętu. Przy tym uświadomiłam mi, że i bez tego mnie lubi. Uważałam, że jak mogę sobie kupić coś czym będzie mi się lepiej pracowało to czemu nie? Ale nie miałam takiego przebicia, aby jej to wyjaśnić. Byłam dość nieśmiała i nie raz nie potrafiłam się odezwać. To pytanie sprawiło, że w jakimś stopniu bałam się np. kupić lepsze kredki.


Mam w sobie ogromną potrzebę robienia wszystkiego samodzielnie. Np. zawsze, kiedy trzeba było coś zamówić musiałam prosić tatę. Niby nic, w końcu to on zajmuje się takimi rzeczami. Ale trzeba o tym powiedzieć, czasem przypomnieć i znaleźć chwilę. Kolokwialnie mówiąc: zawrócić komuś gitarę. Dlatego bardzo mnie cieszy, że nie długo będę mogła robić to sama. 


Tego jest więcej. Na poziomie świadomym wiem, że są to bzdury, że tak nie jest. Ale silna obawa pozostała. To nie jest tak, że powiemy "ale ja cię lubię" i obawy miną. Wtedy w mojej głowie pojawi się odpowiedź: "no tak, lubisz mnie, bo znasz tylko moją dobrą stronę".




czwartek, 19 maja 2022

Zabawkowi Wysłannicy Szatana

Była Hello Kitty, Pekomony, Harry Potter i to przybył! Kolejny Zabawkowy Wysłannik Szatana! O to Huggy Wugy!

Dawniej na punkcie "demonicznych zabawek" miałam obsesję. Bałam się, że nie mogę czytać nic o demonach czy magii, bo w ten sposób otwieram furtkę szatanowi. Innymi słowy, wierzyłam, że przez to szatan zacznie mnie dręczyć, bo jednocześnie byłam bardzo wierzącą i religijną osobą. Wzięło się to z tego, że w mediach katolickich czasem spotykałam się z tematem "zagrożeń duchowych". Rzekomo szatanowi chodzi o to, aby przez oswajanie dzieci ze złem i okultyzmem, wychować sobie sługusów, którzy byliby bardzo daleko od Boga. Właśnie dlatego było tyle ostrzeżeń, że dzieci czytające Harrego Pottera zaczną praktykować magię. Wiele osób się z tego śmiało, co w moim odczuciu nie było dobre. Dlaczego? Dlatego, że zapominały, że według nauczania Kościoła magia jest realnym zagrożeniem, a nie fikcją. Takie ostrzeżenia najbardziej oddziaływały na osoby wierzące i zapewne do nich były głównie kierowane. Śmianie się z tego nie było dobre, ponieważ tylko utwierdzały ludzi w ich przekonaniach: "Oni się śmieją, a później będą płakać, jak ich dziecko zacznie się staczać i nawet nie pomyślą, że za tym wszystkim stoi Zły." 


Na szczęście wyleczyłam się z wiary w takie głupoty, kiedy zdiagnozowano mi Nerwicę Natręctw. Skłoniło mnie to do spojrzenia na "sprawy demoniczne" z perspektywy naukowej. Zaczęłam też dużo słuchać o szeroko pojętej psychologii. W temacie duchów polecam mój  ulubiony film z youtubowego kanału Lupa Sceptyka. 💗 Jest długi, ale porusza temat od strony fizyki, psychologii i metodologii naukowej. 😊




Ostatnie na facebooku pełno jest ostrzeżeń przed popularną wśród dzieci zabawką Huggy Wuggy. Jest to postać z gry "Poppy Playtime", która jest horrorem. Facebookowe ostrzeżenie, które widziałam to jeden post udostępniany przez wiele osób. Nie widziałam w nim nic o demonach i innych irracjonalnych rzeczach. Zwrócono za to uwagę, że po przez zabawkę (moim zdaniem kierowaną do dorosłych graczy, a nie dzieci) nasze pociechy mogą mieć kontakt z brutalnymi treściami nieodpowiednimi do ich wieku. Tu nie chodzi o nastolaków (którzy coraz bardziej wychodzą z pod władzy rodziców), a o dzieci, często przedszkolaki. Nie znam się dokładnie na rozwoju mózgu człowieka, ale wiem, że w pierwszych latach życia dziecko chłonie wszystko, jak gąbka. Uczy się dopiero czym jest dobro i zło, a także ma problem z odróżnieniem fikcji i rzeczywistości.


Mimo to i tak znalazły się osoby piszące: "rany, to tylko zabawka. W Jasiu i Małgosi Baba Jaga płonie w piecu i jakoś nie ma z tym problemu."


W temacie bajek też nie jestem specjalistą. Wiem jednak, że sporo z nich zostało "wygładzonych" na potrzeby młodszych odbiorców. Jeśli ktoś zna pierwotne wersje baśni braci Grimm, to wie, że zdecydowanie bliżej im do horrorów Stevena Kinga niż bajek Disneya.  


Nikt nie twierdzi, że ktoś kto kupił dziecku tą zabawkę to zły rodzic. Albo że chce wychować córkę/syna na seryjnego mordercę Chodzi o samą świadomość z czym dziecko może mieć do czynienia w internecie. Przeraża mnie, że wciąż sporo rodziców nie wie, że istnieją programy kontroli rodzicielskiej. Są to np. aplikacje, które pobiera się na telefon rodzica i dziecka i jak ono chce pobrać jakąś grę, to rodzic na swoim urządzeniu musi to zaakceptować. Do tego fundamentem jest ROZMOWA. Uświadamianie granicy między światem realnym, a wirtualnym. Poznanie swojej pociechy, wejście w jej świat. Niby oczywiste, a jednak trudne do zastosowania

niedziela, 15 maja 2022

Cytadela w Poznaniu

Dzisiaj z rodzicami odwiedziliśmy siostrę i wybraliśmy się na Cytadele w Poznaniu. Było tam pięknie! Oczko, wodne, wystawa czołgów, samolotów, ale najbardziej mi się spodobała wystawa psów na którą się "załapaliśmy". 😏 Wyszkolone piesiulki wykonywały różne akrobacje wraz ze swoimi trenerami. Niestety z racji czasu zdążyliśmy obejrzeć tylko dwa pokazy. Wcześniej zjedliśmy też pyszny obiad w restauracji - nie pamiętam jej nazwy, ale miała świetny klimat - jedliśmy bowiem w piwnicy. Spaghetti z czosnkiem i oliwą też było pycha. A o to moje pierwsze zdjęcie (zdjęcie mnie) na blogu.




O nie! Ukraina wygrała! XD Eurowizja 2022

A wy czekacie aż z Polski zrobią Ukrainę? 🤦 Mi też się nie podoba, że Eurowizja jest strasznie upolityczniona, a zwycięstwo Ukrainy było do przewidzenia, ale do niektórych komentarzy to brak słów. Np. "No niby wojna, ale na konkurs pojechali". No jak mogli pojechać to czemu nie? 🤦 Żeby Polacy nie płakali? 🤦Mniej głupot już o covid gadano :'( za wcześnie pochwalono Polaków. Wstyd mi za ludzi.

piątek, 13 maja 2022

Mój żal do Boga

Niby za dużo mówimy o żalu do Boga... Ale jakoś nikt chyba nie zapytał czemu tak jest. Czy może Bóg nie jest temu po części winny? Nawet teraz, jak piszę to pytanie, odczuwam ogromne poczucie winy, że je stawiam, ale chyba inaczej nie mogę. O co mam ten żal? O brak jasnej komunikacji. W liceum jeździłam na wakacyjne Rekolekcje Oazowe. Tam dowiedziałam się, że najlepsze, co może człowiek zrobić to oddać życie Jezusowi. Niby wszystko fajnie, ale jak ten Jezus chce mną rządzić? Jeśli mama powie mi "pozmywaj naczynia" to wiem czego ode mnie oczekuje. Mam jasny komunikat.  A jak Bóg przekazuje informacje? Telepatycznie? Przez ludzi? Skąd mam wiedzieć, że to co sobie myślę, to wiadomość od Boga, a  nie moja myśl? Gdybym słyszała głosy w głowie, to udałabym się do lekarza, bo normalne to nie jest. Moja animatorka oazowa (opiekunka grupy) zdziwiła się, kiedy na pytanie "czy chcemy oddać życie Jezusowi?" jako jedyna odpowiedziałam, że nie wiem. 


Na "cudowne objawienia" też nie ma co liczyć 😅, bo Bóg byle komu się nie objawia, na to trzeba sobie zasłużyć. Z resztą, za nim bym wiedziała, że "to On", to też bym pewnie szukała pomocy u psychiatry, a jak nie, to bym sprawdzała czy aby szatan się pod niego nie podszywa (bo tak też może być).

 

 

Podobno Bóg mówi też przez słowo Boże.  I znów byłoby fajnie, ALE... Czemu używa do tego tak skomplikowanych przykładów i języka, który dla wielu ludzi jest niezrozumiały? Nie mógłby jej jakoś "zaktualizować"? Napisać w sposób przystępny dla współczesnego człowieka? Odnoszę wrażenie, że Bóg ze Starego Testamentu i ten z Nowego to dwie różne osoby.  Ten pierwszy nie stroił od wojen, faworyzowania "narodu wybranego" (kwestia której nie rozumiem, ale nie będę tu o niej wspominać), a potem nagle stwierdził, że nie, on o Bóg miłosierny i będzie jednak uczył o miłości do bliźniego. 

 

Czasem łapie się na tym, że widzę w niej różne sprzeczności, ale jak na złość nie mogę ich sobie teraz przypomnieć. Z resztą, Pismo Święte samo się nie napisało. Robili to ludzie, jakiś czas później. Niby pod wpływem ducha świętego, ale kto wie czy ten duch to nie były jakieś urojenia, fantazje czy zwidy po czymś mocniejszym. Biblia nie jest już dla mnie tak wiarygodnym i świętym źródłem.

 

W sumie to teraz jedno mi się przypomniało. Czemu Bóg objawiał się  np. św. s. Faustynie Kowalskiej i kazał jej pisać dzienniczek, jakby nie mógł tego wszystkiego napisać w Biblii? Zapomniał czy jak? Tak samo w przypadku objawień Fatimskich (chociaż tutaj to była Maryja). 

 

Ale do sedna sprawy. Gdy odwiedzam różne sanktuaria, widzę wota (dary) zostawiane przez rzekomo "uzdrowionych" ludzi. Np. człowiek rzekomo sparaliżowany po modlitwie o uzdrowienie nagle zaczyna normalnie chodzić i zostawia kule/balkoniki/wózek inwalidzki w danym sanktuarium "na świadectwo". Za każdym razem wtedy pytam siebie czemu mnie Bóg tak nie może uzdrowić. Ponoć każdy musi nieść swój krzyż, ma jakieś zadanie do wykonania. I ten krzyż jest na tyle ciężki, aby nie dać sobie z nim rady. Tyle, że nie, bo nie raz już sobie rady nie dawałam. Nie wiem co On miał przez to na myśli. Panie Boże, proszę usprawnij tą komunikację. 😓 Ostatnio też przestałam wierzyć w cuda. Głównie dlatego, że korelacja nie oznacza związku przyczynowo skutkowego. Np. to, że dziewczyna modli się o dobrego chłopaka i tydzień później jakiegoś poznaje, nie znaczy, że to Bóg jej wysłuchał. Dowodzą tego ludzie, którzy osiągają swoje cele i są szczęśliwi bez modlitwy. Aha, zapomniałam przecież, że Bóg nie jest od spełnienia naszych zachcianek... 😵 W taki sposób można wytłumaczyć wszystko: otrzymujesz to o co się modlisz - Bóg tak chciał. Nie otrzymujesz tego? widocznie nie uważa, aby było to dla ciebie dobre. 😵 Zawsze jakieś wyjaśnienie... Ale rozum i to, co wiem o świecie, wpływach społecznych, psychologii, technikach manipulacji czy siłach autosugestii, coraz mniej pozwala mi w takie rzeczy wierzyć.

 

I kwestia najważniejsza: gdzie ten "wspaniały plan", który ma dla mnie Jezus? O to jestem najbardziej zła. Mówi się, że ludzie chcą sami rządzić swoim życiem, wyrzucają Boga na dalszy plan, a ja już tyle razy próbowałam się mu oddać i nic z tego nie wynika. Nie wiem czego on ode mnie oczekuje. Nie wiem po czym poznać, że to, co się dzieje to "Znak od Boga" i w żadnym wypadku nic innego.  To co piszę teraz, to taka jakby moja modlitwa. 

 


 

wtorek, 10 maja 2022

Gdy chcesz mi zrobić prezent cz.1

Dziś będzie o lalkach - a konkretnie o lalkach, które chciałabym dostać kiedyś na prezent. Tak, wiem, może nie jest to jakoś skromne. Mam jednak marzenie (o którym już pisałam nie dawno), aby dostać w prezencie lalkę niespodziankę. A że często słyszę "ja się nie znam na lalkach", to teraz zawężę pole wyboru. Zdjęcia też będą! 😏


Nie cierpię syrenek...


Tak, jak w tytule. Syrenki są fajne w filmach, ale lalki wolę klasyczne.



Panna Młoda Steffi Love od Simby.


Steffi Love to seria lalek z niemieckiej marki Simba. Jest tańszą (choć już nie koniecznie) alternatywą dla Barbie. Podoba mi się jej okrągła twarz i skromny uśmiech. Jest on miłą odmianą dla mocno wymalowanej Barbie. Jej chłopakiem jest Kevin, ale on mi się już nie podoba. Kiedy na niego patrzę, to ma taką twarz przygłupa...  Nie wiem czemu. Niestety w żadnych ze sklepów w naszym mieście jej nie spotkałam




Steffi Love na wrotkach.


Tej lalki też nie widziałam w naszym lokalnym sklepie zabawkowym, chociaż mają wiele lalek z serii Stefii Love. Lalka posiada ruchome stawy i zestaw wrotek. Koszt to około 40zł.




Wszelkie lalki z serii Steffi Love od Simby.


W naszych sklepach z zabawkami jest dużo lalek z tej serii, szczególnie w Kiku. Tylko zwyczajnie ich nie pamiętam. A każda jest piękna i warta uwagi. :)

Barbie/Ken na wózku. 


W serii Barbie Fashionistas jest dużo lalek z różnymi niedoskonałościami/niepełnosprawnościami, np. Barbie i Ken na wózku. Można ją dostać np. w Smyku, ale nie wiem w którym. W Lesznie jej nie widziałam. Jest ich kilka wersji.






środa, 4 maja 2022

Po stronie kobiet - ciekawy profil na instagramie, który powinien mieć więcej obserwujących

Kiedyś żyliśmy w świecie wszechobecnego celibatu i kojarzenia seksu z grzechem. Do tego stopnia, że nawet jeśli się było po ślubie, to kochać się można było jedynie w ściśle określone dni i wyłącznie dla prokreacji. Na szczęście teraz tak nie jest. Jako kobieta, mam dużo większe możliwości rozwoju i mało kto mi mówi, co mam robić ze swoim ciałem.

Niestety, jak to z ludźmi bywa, wydaje mi się, że popadamy ze skrajności w skrajność. Kiedyś tzw. "najstarszy zawód świata" oznaczał wstyd i kojarzył się z kobietami, które z różnych powodów są zmuszone tak zarabiać. Dzisiaj? Dzisiaj największe gwiazdy tego "biznesu" reklamują się na instagramie i bez wstydu mówią, że prostytucja to robota, jak każda inna, a w ogóle to one sex lubią i zarabiają dużo pieniędzy. Przedstawiają to wręcz jako super alternatywę dla zarabiania "na szmacie" (czyli byciu sprzątaczką). Kiedyś na kanale Siedem Metrów Pod Ziemią widziałam nawet fragment wywiadu z prostytutką, która mówi, że dla niej największym wstydem było naciąganie starszych osób na tzw. "spotkania pokazowe" w call center. Nie przeczę, że to też nie jest godne zajęcie. Polecam cały kanał Siedem Metrów Pod Ziemią, bo są tam wywiady z osobami z różnych środowisk, przygotowane w bardzo profesjonalny sposób.

Generalnie przekaz coraz bardziej przyjmuję formę: "prostytucja spoko". A jak ktoś powie o wadach tego "zawodu"? No to wiadomo, że świętoszek i chce ograniczyć prawa kobiet! 😞😢 (ironia)

I tutaj przychodzi instagram  Po Stronie Kobiet . Dowiemy się z niego między innymi, że całkowita legalizacja prostytucji jako zawodu nie pomoże kobietą, a wręcz przeciwnie, uzależnieniach, zdrowiu psychicznym itp. Oczywiście wszystko w kontekście "najstarszego zawodu świata". Polecam, bo ma zdecydowanie za mało obserwatorów, a porusza ważny problem i to z doświadczenia.

A jakby ktoś nie miał konta na instagramie, to spokojnie :) Dziewczyna rozwija też kanał na yt. 



Moje największe marzenie

A właściwie to nawet dwa. Pierwsze to dostać lalkę na urodziny. Można pomyśleć, że to dziecinne. A gdzie tam. Dużo osób dorosłych zbiera lalki. I pewnie powiecie: "ale ja się nie znam, dostaniesz pieniądze to sobie kupisz". Kupię sobie, oczywiście. :) Z tym, że wtedy będę wiedziała, co kupuję, a wolę mieć niespodziankę. Do tego dochodzi jeszcze kwestia wyboru: samych Barbie Fashionistas jest multum do wyboru, a nie są jedyne... Kiedyś napiszę list do "świętego Mikołaja" w którym wywalę cały wykład na temat lalek, które chciałabym dostać, aby zawęzić obszar wyboru. 😙


Moim drugim, o wiele większym marzeniem jest potrzeba bycia potrzebnym. Już słyszę to oburzenie: "No jak to?! Przecież jesteś potrzebna! Pomagasz rodzicom!" Zgadza się. Gdyby mnie nie potrzebowali, to by mnie nie było. Jednak nie o takiej "potrzebie" mówię. Wyobraźcie sobie, że znany poczytny pisarz odwołuje powstanie swojej książki. Spotyka się z reakcją oburzenia, nie dowierzania...ale jednak reakcją. A gdy robi to ktoś w ogóle nie znany? Nic się nie dzieje, dla nikogo nie ma to znaczenia. W końcu jeden pisarz w te czy w te? Co za różnica.

Ja książek nie piszę, ale robię różne rzeczy ręcznie. I chciałabym to jakoś wypromować, ale nie mam pojęcia, jak... Mam takie marzenie, że ktoś przyjdzie do mnie i powie: "potrzebuję to czy to, a ty się świetnie na tym znasz. Mogłabyś mi to zrobić?"   Zaczyna się lato, a ja już nie wiem, co mam zrobić z dniem, który jest coraz dłuższy. Niby jest do zajęć wiele, ale tak naprawdę to komu to potrzebne? Przy czym zaznaczam: nie mówię o obowiązkach. Wiem, że rękodzieło robi się głównie z pasji. Tylko ile można skupiać się na tym? Chciałabym, aby ktoś to zauważył i pomagał rozwijać. Chodzi o możliwosć "zbytku" tych umiejętności, bo mam już całą szafę ręcznie wykonanych rzeczy, ale nawet za darmo nie mam komu dać... bo większość osób z rodziny już je ma wystarczająco. Dlatego, proszę, przekazujcie to, co robię, udostępniajcie linki itp. :)


Nawet komentarzy na blogu nie mam, a wbrew pozorom to bardzo demotywuje. A jak nie wrzucę linka na swojego fb, to pewnie nikt się nawet nie dowie, że coś nowego dodałam. Dlatego błagam, udostępniajcie tego bloga gdzie się da i komentujcie. Nie koniecznie na blogu, ale w jakikolwiek sposób, abym wiedziała, że to się komuś przydaje i nie przechodzi bez echa.


Takie moje żale na dziś, ale naprawdę bardzo mnie to (mówiąc bardzo delikatnie) dołuje. 😟

poniedziałek, 2 maja 2022

Przepis na rurki z kremem


Ostatnio zjadłam pyszne rurki i postanowiłam je sama przygotować. Mniam. :) Naprawdę polecam. Chociaż trzeba mieć specjalne foremki. A przepis jest taki:


Składniki na okolo 60 rurek (nam wyszło około 40):


500g mąki przennej 

250g masła zimnego i pokrojonego w kostkę (ja użyłam margaryny)

Szczypta soli.


Przygotowanie:


Ciasto półkruche szybko zagnieść, do dokładnego połączenia się składników. Schłodzić w lodówce (ja tego nie robiłam, ale ułatwia to nawijanie na foremki), owinięte w folię przez około 60 minut. Rozwałkować na około 2mm. Ważne, aby było bardzo cienko. Rozwałkowane ciasto kroimy na paski o szerokości około 1.5 cm i owijać na foremkę posmarowaną masłem (dzięki temu łatwo się ściąga). Nawijanie zaczynam od części węższej.  Obtoczyć w cukrze i układać na natłuszczonej blaszce wyłożonej papierem.

Piec około 15minut w temperaturze 200*C. Gotowe rurki powinny być jasno żółte. Wystudzić na metalowej kratce, nadziać kremem.


Krem:


600ml śmietany kremówki 30% lub 36%, schłodzonej

2 łyżki cukru pudru 

Odrobina naturalnej wanilii (opcjonalnie)

Ubić wszystkie składniki razem.



Polecane posty

Masz Aspergera? Hah! Jesteś potworem!

Cześć! Ostatnio dużo czytałam na temat związków z osobami z Zespołem Aspergera. Sama mam ten zespół i smuci mnie i załamuje to, co ludzie pi...