niedziela, 24 czerwca 2018

Coś o natręctwach.

Natręctwa to coś czego nie życzę nikomu. Naprawdę. Mi strasznie utrudniają życie. Czasami się zdarza, że np. patrzę na gazówkę a i tak nie mam pewności czy jest wyłączona i boje się, że dom wyleci w powietrze. Masakra. Ktoś obok może powiedzieć: "No to tego nie rób." Tylko, że to nie jest takie proste.Nie chcę tego robić. Jednak coś w mojej głowie mówi "musisz". Jak można walczyć z tym? W internecie i książkach można przeczytać, że chory unika tego, co powoduje natręctwa. Jest to prawda. Staram się unikać tego, co powoduje te natręctwa lub natrętne myśli. Jednak w rzeczywistości nic to nie daje. Bo jak będę unikała ostrych narzędzi do końca życia? Nie da się. Czasem trzeba sobie z tym poradzić. Rozmawiałam o tym z psychiatrami i biorę na to leki. Korzystam także z terapii i właśnie terapię najbardziej zalecam. Nie można ciągle uciekać do leków. Chciałabym także powiedzieć bliskim takich osób, że nie wolno tego bagatelizować. Może doprowadzić do stanu depresyjnego. Właśnie dlatego trafiłam na oddział otwarty szpitala psychiatrycznego w Kościanie. Jak już mówiłam, nikomu czegoś takiego nie życzę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Polecane posty

Masz Aspergera? Hah! Jesteś potworem!

Cześć! Ostatnio dużo czytałam na temat związków z osobami z Zespołem Aspergera. Sama mam ten zespół i smuci mnie i załamuje to, co ludzie pi...