środa, 30 marca 2022

Dlaczego ludzie lubią kryminalne historie?

Wyobraźcie sobie sytuację, że na ulicy podchodzi do Was osoba i pyta czy otrulibyście kogoś kogo nienawidzicie. Myślę, że część z Was potraktowałaby to jako żart i odpowiedziała żartobliwie, że parę osób by się znalazło. Ale tajemniczy ktoś pyta się o to czy sami byśmy paść ofiarą zbrodni. Nie wiem, jak Wy, ale ja zaczęłabym się dyskretnie oddalać, w przerażaniu, że z tym kimś jest coś nie tak.


Spokojnie, nie mam zamiaru nikogo straszyć. Obiecałam poruszyć temat zainteresowania sprawami kryminalnymi, więc o to jest. :) Nikt przy zdrowych zmysłach nie chciałby ani zabijać, ani tym bardziej paść ofiarą mordercy. Ale kryminały czytać lubimy, podobnie, jak słuchanie o prawdziwych zdarzeniach tego typu. Pytanie nasuwa się samo: dlaczego tak jest?


Jedną z przyczyn podsuwa Katarzyna Bonda, królowa polskiego kryminału, w swojej książce "Maszyna do pisania cz. 1". Wyjątkowo nie jest to żadna powieść, a poradnik dla początkujących pisarzy. Mam go w domu i uważam, że jak ktoś nie ma pojęcia, jak zacząć przygodę z pisaniem, to warto do niego sięgnąć. Autorka pisze, że ludzie chcą obserwować niebezpieczne sytuacje z bezpiecznej odległości. Jesteśmy zwyczajnie ciekawi, "jak to może być". Przy czym boimy się sprawdzać to w rzeczywistości i książki przychodzą nam z pomocą. I nie dotyczy to tylko kryminałów. Jeśli kogoś fascynują kraje Azjatyckie, a z jakiegoś powodu nie może pozwolić sobie na wycieczkę do nich, zaczyna czytać. 

Inny powód, bardziej dopasowany do tematu, znalazłam na stronie Prawo pl . Przytoczę z niej wypowiedź Pani Profesor Kryminolog Moniki Całkiewicz: 


"Lubimy kryminały, ponieważ pozwalają one nam na symboliczne wyładowanie tkwiącej w nas agresji. W pewnym stopniu każdy z nas ma ją w sobie. I właśnie czytanie kryminałów zaspokaja naszą potrzebę rozładowania agresji. Ale nie tylko dlatego sięgamy po kryminały. Fascynuje nas zło. Ono jest wyrazistsze niż dobro. Zbrodnia nas fascynuje. To cecha ogólnoludzka." 


Do tego dochodzi jeszcze gimnastyka umysłowa. Czytelnicy w jakimś stopniu sami "prowadzą śledztwo". Mają wskazówki, opis podejrzanych i inne ważne rzeczy na podstawie których typują kto zabił. Na końcu albo się w tym utwierdzają, albo przeżywają szok, że sprawdzą jest osoba, której nawet nie brali pod uwagę.  


Jako ciekawostkę powiem, że kiedy miałam staż w bibliotece, to pan, który mnie "uczył", chciał, abym napisała kryminał w którym jest ofiarą zbrodni w bibliotece. 

Sędziowie podobno nie specjalnie lubią ten gatunek, bo procesy sądowe, śledztwa i inne tego typu rzeczy znają od kuchni i łatwo im zauważyć błędy czy absurdy autorów. Poza tym, jeśli na co dzień obracasz się w takich tematach, to w którymś momencie masz ich dość i chcesz się oderwać. 

Jako nastolatka uwielbiałam serial "Ojciec Mateusz" i "Komisarz Alex". Tak, te "podróbki" zagranicznych serii. xd W każdy czwartek i sobotę siadałam przed telewizorem i oglądałam prowadzone sprawy. Ale im więcej słucham podcastów kryminalnych, tym bardziej widzę, jak te seriale są nie realistyczne. Najczęściej śledztwa trwają kilka dni. Czasem się zdarza, że w odcinku jest już sprawa trwająca kilka lat, której policja nie umie rozwiązać, bo nie ma z nimi cudownego księdza Mateusza i gdy ten się pojawia, wszystko wyjaśnia. 


Jak mogłyby wyglądać konkretne sprawy kryminalne w serialu "Ojciec Mateusz"? Weźmy np. zbrodnię Miłoszycką. Dochodzi do zbrodni, śledztwo się toczy aż do momentu aresztowania Tomasza Komendy (najczęściej w połowie odcinka) i wtedy ksiądz detektyw trafia na Ireneusza P. Mówi mu, żeby się przyznał, że nie winny człowiek pójdzie do więzienia. Ten w końcu pęka i mówi dlaczego to zrobił. Nawet jeśli chce uciec, to i tak w ostatniej chwili wpada inspektor Możejko z Noculem i go aresztują. Tomasz Komenda nie trafia do więzienia i wszyscy żyją długo i szczęśliwie. 

Tymczasem, jak ta sprawa wyglądała w rzeczywistości, wszyscy fani zagadek kryminalnych dobrze wiedzą. Absurdy sądowe to ciekawy temat, ale w sumie to nie wiadomo czy się śmiać czy płakać. 

Z serialem "Komisarz Alex" jest podobnie. Uważam, że psy jak najbardziej są bardzo mądre, ale w rzeczywistości same śledztwa nie rozwiążą. I wiem, że Aleks sam tego nie robił, ale pewne jego zachowania były bardzo nierealistyczne. Można powiedzieć, że akurat z tego serialu trochę wyrosłam. 


Nadal lubię obie serie, ale już nie czekam na nie co tydzień. Po prostu jeśli trafię na nie w TV, to oglądam i tyle.


Ktoś teraz może zapytać: no dobrze, ale to są książki. Wytwór cudzej wyobraźni, a co z podcastami kryminalnymi?  

No nie do końca jest to wytwór cudzej wyobraźni, bo najlepsi autorzy inspirują się prawdziwymi sprawami. Choćby wspomniana wcześniej Katarzyna Bonda.  Myślę, że w przypadku podcastów i programów o tym temacie, powody ich popularności są podobne, ale dodałabym jeszcze jeden: możliwość niesienia pomocy ofiarom. Np. program Magazyn Kryminalny 997 - program popularny w latach dziewięćdziesiątych, emitowany do dziś. Najpierw jest krótkie przedstawienie sprawy, potem inscenizacja najprawdopodobniej wersji zdarzeń, a później widzowie mogą dzwonić i mówić czy coś widzieli, albo podawać inne mniej lub bardziej (to  już oceniają osoby prowadzące śledztwo) istotne informacje. 


Z podcastów o tej tematyce najpopularniejsze są dwa: Kryminatorium, którego autorem jest Marcin Myszka. Lubiłam ten dreszcz, którego akurat tutaj nie brakuje. W postacie wcielają się aktorzy czytający dialogi, a całość dopełnia muzyka niczym z horroru. Nie polecam nikomu ze słabymi nerwami. Sama zrezygnowałam ze słuchania, bo czasem się troszkę bałam. Normalnie, jak jest się samemu w domu i ktoś zadzwoni do drzwi, to nie myślimy, że może to być coś niebezpiecznego. Oczywiście zachowujemy środki ostrożności, z tym że bez paniki. Ale jak się w tym czasie słucha o mrocznych sprawach, to wyobraźnia działa i trzeba sekundy racjonalnego myślenia, żeby ją uspokoić.  Po prostu zaglądam do okna i sprawdzam kto przyszedł. Kryminatorium odpuściłam całkowicie, ewentualnie raz na jakiś czas posłucham czegoś króciutkiego. 


Drugi podcast to Piąte nie zabijaj na kanale Justyny Mazur. I nie jest to jedyny podcast na tym kanale, po prostu inne dotyczą całkiem innych tematów. Odcinki z tej serii pojawiają się raz czy dwa w miesiącu i zwykle są długie około 40 minut, a nie raz i nie dwa nawet ponad godzinę. Zawsze bardzo dokładnie przedstawia sprawę, opisuje wszystkich bohaterów. Niektórzy nawet zarzucają jej rozwlekanie, ale ja tego nie widzę. Podchodzi do omawianych historii bardziej emocjonalnie. Dreszcz emocji nadal jest, ale bez lęku. Nie wiem, może to zależy od płci? Że głos kobiety może być bardziej uspokajający? Coś w tym chyba jest. Podkreśla, że wybiera te historie, które w jakiś sposób utkwiły jej w pamięci. Porusza głównie sprawy Polskie, albo takie które dotyczyły Polaków.  Szczególnie polecam jej odcinek o Anneliese Michel.Jest to chyba najdłuższy podcast na jej kanale  i ma aż dwie części, ale warto posłuchać. Oczywiście te historie staram się mocno ograniczać, ponieważ wiem, że mogą mieć na mnie zły wpływ. 


W liceum na religii ksiądz włączył nam Polski "dokument" o tej historii, aby pokazać, że opętania istnieją. Naprawdę, świetny pomysł, aby dzieciakom (nawet w liceum) włączać nagrania z egzorcyzmów. Brawo! xd No i nie zgadniecie co się stało. Bałam się, że będę opętana. Poniekąd ten film przyczynił się do rozwoju mojego ocd. Nawet dotykałam krzyża, aby "sprawdzić" czy nie siedzi we mnie demon. Tak, naprawdę. I oczywiście nie miałam pojęcia, że może mieć to podstawy psychologiczne. 


Podcast Justyny bardzo mi pomógł. Autorka podeszła do sprawy z perspektywy naukowej. Podała różne możliwe zjawiska, które mogły mieć wpływ, jak np. to, że dziewczyna wychowała się w surowym i religijnym domu. Surowym do tego stopnia, że nie mogła chodzić na zajęcia z tańca. Na końcu drugiej części jest też rozmowa z panią psycholog, która miała do czynienia z podobnymi przypadkami i opowiada, jak sytuacja mogłaby wyglądać dzisiaj. W całym podcaście nie ma żadnych nagrań z egzorcyzmów o czym autorka mówi na początku obu części. 


I tak z tłumaczenia przyczyn lubienia kryminałów przeszliśmy do religii. xd 







Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Polecane posty

Masz Aspergera? Hah! Jesteś potworem!

Cześć! Ostatnio dużo czytałam na temat związków z osobami z Zespołem Aspergera. Sama mam ten zespół i smuci mnie i załamuje to, co ludzie pi...