Miałam napisać kolejną część o lalkach Sailor Moon, ale przyszła mi do głowy rzecz ważniejsza. Nie umiejętność korzystania ze słów. Zdarza się, że długo nie mówię, co się dzieje, choć bardzo się męczę, ale tak naprawdę to nie umiem opisać swoich objawów. A to ważne, aby móc leczyć. Zwłaszcza w kwestii psychiki. Prosty przykład: boli nas lewa ręka i idziemy do lekarza, mówiąc, że problem tkwi w ręce prawej. Przez jakiś czas leczymy rękę lewą, ale bez efektów. Przykład dość absurdalny, ale myślę, że w kwestii tego, co czuję pasuje idealnie. Czasem słyszę, że "mówię zagadkami", kiedy opowiadam o jakimś problemie związanym z OCD, ale to bzdura. Zdarzają się sytuacje, kiedy nie potrafię opowiedzieć o czymś, bo to trudny temat, ale są to wyjątki. Zwykle mówię dosłownie. Np. o uczuciu ciężaru na piersi związanym z jakąś głupią, natrętną myślą. Inna sprawa, że dla osoby nie związanej z tematem jest to abstrakcja. Nie zmienia to jednak faktu, że jest to strasznie frustrujące, kiedy ktoś cię nie rozumie.
Inna sprawa to "czepianie się słówek", które też mi się nieraz zarzuca. I to jest prawda. Tylko z czego to wynika? Ano z tego, że każdemu zdarzy się, że powie coś, co nie do końca miał na myśli, jakoś źle się wyrazi. To nie jest "po złości". Po prostu w taki sposób dowiaduję się czy dobrze rozumiem, co chcesz mi przekazać, aby nie było nieporozumień.
To, co w tej kwestii również mnie irytuje to odpowiadanie "obok pytania". I tutaj przykład już z życia. Na pewnej grupie zapytałam użytkowników, która część serii podobała i nie podobała im się w mandze, a która w anime. Osobno pytałam o mange i anime. Odpowiedzi dostałam, ale nikt nie napisał czy dany łuk fabularny należy do mangi czy anime. Zupełnie jakby nie doczytali pytania do końca, a przecież nie po to je pisałam dokładnie, aby uzyskać konkretną odpowiedź.
I rzecz zdecydowanie najważniejsza: znaki przystankowe! To spotykam często w komentarzach na fb i jest mega wkurzające. Rozumiem, że można chcieć szybko wyrzucić myśli, ale nie używanie kropki, przecinka to PLAGA! Potem czytam taki post lub komentarz i muszę się domyślać, co autor ma na myśli. Naprawdę, nie trzeba kończyć polonistyki, aby wiedzieć, że brak jakiegoś znaku przystankowego może zmienić sens całej wypowiedzi. Uczą tego już na polskim w pierwszej klasie podstawówki, więc proszę, zwracajcie na to uwagę. :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz