Tym postem oficjalnie przebijam ilość postów z kwietnia 2017, których było piętnaście. Cieszę się, że mi się udało, bo myślałam, że w tym nie wytrwam. A kim jest owy piękny chłopiec, który do mnie przyszedł? :) Ano jest on bohaterem mangi "Yona w blasku świtu" i występuje na okładce Tomu szesnastego, który otrzymałam kilka dni temu. Trochę na niego czekałam, bo to prenumerata, ale warto było. Najlepszą rzeczą w tomiku jest właśnie okładka. Strasznie podoba mi się jego spojrzenie: pełne chęci zemsty, uczucia zdrady, a jednocześnie pytania "dlaczego?" Bo jeśli ktoś czyta mange od początku, to wie, że został on zdradzony przez najlepszego przyjaciele. Ktoś mógłby powiedzieć, że ten przyjaciel to antagonista serii, bo w pierwszym tomie tak to wygląda, ale nie. Soo - won jest bardziej skomplikowaną postacią i nie będę odbierać wam przyjemności poznawania go. W dodatku Hak kocha tytułową Yone, która także została skrzywdzona przez Soo - wona.
W tym tomie najbardziej podobała mi się scena, jak próbował zabić Soo - wona. Było w niej bardzo dużo emocji i widzieliśmy, jak jego nowi przyjaciele stają w jego obronie, aby nie narobił sobie problemów. Chciałabym zobaczyć wszystkie postacie w wersji anime, ale nie widziałam nawet figurek(tych płaskich, plastikowych nie liczę - dla mnie to żadne figurki). Na kolejne sezony anime też się zanosi, a szkoda. :(
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz