Co było na otwarciu? Najpierw krótko została przedstawiona historia naszego Klubu. Albo później? Taki szczegół, że nie pamiętam. Każda z nas dostała piękną różę i dyplom z podziękowaniami. Wystąpiły też członkinie sekcji wokalnej Domu Kultury. Punktem kulminacyjnym było symboliczne przecięcie wstęgi. Wszystkie Panie (w tym ja) podchodziły i przecinały ją po milimetrze. Super uczucie. 😙 Na koniec częstowaliśmy się tortem. Zapamiętałam, że miał taki sam smak, jak ten, który był na siedemdziesiątce mojej babci - czekoladowy jagodowy.
Ale punktem głównym wystawy była... wystawa! Rany, czego tam nie było! xd Moich prac zbyt wiele nie było, bo tylko dwie kurki i dwa jajka filcowane. Ale zawsze coś. Nie mam dużo ozdób Wielkanocnych, a większość chciałam mieć w domu na święta. Z resztą, sporą część pokazywałam już na wystawie ogólnej. Za to do oglądania są inne cudeńka: filcowane jajka (styropianowe, nie prawdziwe), serwetki, palmy, wyszywane obrazy... Z resztą nie ma sensu o tym pisać, kiedy można pokazać na zdjęciach.
Ale żeby nie było! Fotografowałam tylko to, co mi się najbardziej spodobało. Resztę trzeba samemu obejrzeć na miejscu.
![]() |
| Te czerwone kurki to ja szyłam |
![]() |
| Zając z uszami to też moje dzieło |


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz