Właśnie skończyłam sprzątać pokój i myślę, że czas wreszcie opowiedzieć krótko o mojej pierwszej zabawie Halloweenowej. Nigdy wcześniej nie bawiłam się w to. Raz, że nie miałam z kim, dwa u nas to kiedyś to nie było aż tak dobrze widziane i trzy strach - ze strachu. Każdego roku na facebooku pojawia się masa artykułów, że to święto szatana, że jak przebierasz się np. za wampira to "wzywasz jego imienia", więc grozi to np. opętaniem. Obecnie mam, co do tego spore wątpliwości i bardziej bawi mnie takie podejście niż przeraża. Bo czemu demony mają bardziej aktywne
w październiku niż np. w styczniu? Ale to inny temat. Tydzień temu odwiedziłam stadninę koni Black Mustang. Do nie dawna nie wiedziałam nawet, że mamy w Starej Górze takie miejsce. Oczywiście widziałam konie, jak przechodziłam obok, ale myślałam, że to prywatnie ktoś trzyma. Poszłam tam ze względu na kuzynkę, która bardzo chciała się przejechać na koniu i nie żałuję. 😘 Było super! Dostałam nawet przebranie! 😍 Najpierw malowaliśmy podkowy, potem przywitaliśmy koniki, ale najbardziej podobało mi się ich czesanie. Miałam okazję je dotykać, głaskać, przytulać i pogadać. Nie dziwię się, że w filmach o koniach często pojawia się motyw "specjalnej więzi", która łączy jeźdźca z koniem. Ogólnie ze zwierzętami ciężko jej nie nawiązać, jak jest się do nich przyjaźnie nastawionym. Teraz, jak przechodzę obok tego miejsca, to wiem już, jak niektóre mają na imię. 😎 Kuzynka wreszcie przejechała się na koniu. Ja też próbowałam, ale nie udało mi się wsiąść. 😔Za bardzo się bałam, że spadnę. No, ale przynajmniej próbowałam. Mieliśmy także ćwiczenia w siodle położonym na huśtawce i z tego siodła prawie zleciałam, Z Halloweenowych zwyczajów, to wycinaliśmy dynie, która teraz stoi na moim podwórku. Jeszcze raz mówię, że jestem bardzo zadowolona i piszę się na następną zabawę. 😎Może tym razem uda mi się dosiąść wierzchowca. 
Ja na bryczce
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz