sobota, 3 grudnia 2022

Cecha, której nie lubię u starszych osób

Ten post może być trochę kontrowersyjny, ale dość, co od dawna chodzi mi po głowie. Nie dotyczy się to też każdego i nie chcę też nikogo obrażać. Na pewno wiele razy słyszeliście od kogoś starszego jaka to zła jest dzisiaj młodzież. I nie będę oszukiwać, że jest święta.  Swoje za uszami mamy, ale tutaj chcę ponarzekać na pokolenie naszych dziadków. 

Nie podoba mi się, kiedy słyszę, że starsi traktują swoje przekonania niczym "prawdy objawione", a ich jedyny argument to "kiedyś tak było i wszyscy żylismy" albo "a ja w dupsko od ojca dostałem i wyrosłem na "porządnego" człowieka, a teraz ta młodzież jest taka i taka..."

Niestety, ale w dobie, kiedy mamy szeroki dostęp do informacji i wiedzy z zakresu psychologii, to nie przejdzie. Bardzo dużo się mówi, że słowa "Nie chcesz zjeść zupki? Babci będzie przykro!" to zwyczajny szantaż emocjonalny opakowany w zdrobnienia. W ten sposób wpycha się dziecko w poczucie winy. Nie słuszne, bo po pierwsze każdemu ma prawo coś nie smakować. Po drugie kto lepiej wie czy dziecko jest najedzone czy nie niż ono samo? Wpychanie jedzenia na siłę to głupi pomysł.

Mimo to, nadal są dziadkowie, którzy uważają, że to świetne metody wychowawcze, a teraz to psychologia świat na głowie postawiła...

"Pan policjant cię zabierze!" Przecież policjant ma pomagać. Jeżeli dziecku dzieje się krzywda, to jak najbardziej powinno poprosić go o pomoc. Takie straszenie sprawi, że w sytuacji np. zgubienia się może się bać podejść i powiedzieć o tym. A zabranie dziecka z patologicznego domu gdzie jest przemoc może mu uratować życie.


Mój ulubiony temat w tej kwestii to nie chodzenie do kościoła. Pewnie każda zna stereotyp "moherowej babci", która ubolewa, że jej syn czy wnuk nie chodzi do kościoła. Tylko, że jak ją zapytasz np. o pedofilię wśród księży, to pewnie w odpowiedzi usłyszysz, że to "złe media atakują kościół i że tam zdarzają się grzesznicy". I tyle. Wbrew temu, co można usłyszeć od niektórych księży, to nie jest tak, że ludzie odchodzą od kościoła, bo np. nie czytają Biblii. Wręcz przeciwnie, im więcej się z nią zapoznają, tym bardziej dostrzegają rozbieżności między jej treścią, a tym, co robi kościół. A ile jest osób, które chodzą na mszę w każdą niedzielę, ale bardziej niż ewangelię, pamiętają, jak ubrała się sąsiadka z ławki obok?


Czasami chciałabym, żeby jakiś ksiądz zaczął odpytywać wiernych z wiedzy  o religii. Coś, jak robił ks. Robert z "Rancza", tylko z szacunkiem do ludzi. W końcu nie chodzi o to, aby bali się iść do kościoła, a o uświadomienie czego nie wiedzą, a jako osoby rzekomo wierzące i chcące pouczać wszystkich wokół - powinny. 



Niestety z jakiegoś powodu nadal wytłumaczenie tego niektórym dziadkom czy babciom jest nie możliwe. Tak, jak pisałam wyżej. Chciałam jedynie ponarzekać na starsze pokolenie, ale to nie znaczy, że jest ono całe złe. Młodzież też nie jest tylko zła. :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Polecane posty

Masz Aspergera? Hah! Jesteś potworem!

Cześć! Ostatnio dużo czytałam na temat związków z osobami z Zespołem Aspergera. Sama mam ten zespół i smuci mnie i załamuje to, co ludzie pi...