Byłam na seansie z Polskim dubbingiem i pod względem muzycznym, wypada
to super (choć to moje subiektywne odczucie). Bawiłam się świetnie, choć
końcówka zwalona... no naprawdę koncertowo spierdzielili, a
wystarczyłaby jedna scena, żeby to poprawić. W sobotę idę jeszcze raz,
aby kuzynce pokazać (8 lat). 
Bawią
mnie za to niektóre krytyczne komentarze w stylu: "no, nareszcie ktoś
powiedział prawdę o tym pażdzierzu!" XD Brakuje jeszcze stwierdzeń, że
przemysł anime zapłacił wszystkim za pozytywne oceny (choćby te owacje
na festiwalu Cannes). Jakby zgadzam się, że film zasługuje na krytykę,
ale mam wrażenie, że niektórzy ją piszą jakby to była teoria spiskowa xd
- "Bo tych krytyków to tylko kolorki zachwycają i nie widzą głupiej fabuły!"
Tak, a co?
To grzech przyznać, że lubi się rzeczy ładne wizualnie?
Wydaje mi się, że dzisiaj boimy się posądzenia o powierzchowność i
udajemy, że: "nie, nie! Nie patrzę na ładne rysunki/urodę, tylko na to
co jest w środku!" A walić to. Warstwa muzyczna porusza wyobraźnię,
wzbudza emocje, pomaga dopowiedzieć sobie rzeczy.
2. "Ale ten film (np. "Player One") robi to lepiej..."
I znowu: co z tego?
Przyznam się, że nie widziałam nigdy "Player One", może kiedyś zobaczę.
Rzecz w tym, że nie przyciąga mnie grafiką i gdyby mi ktoś nie
powiedział, że istnieje, to minęłabym zwiastun/plakat. "Belle" od razu
przykuła moją uwagę tym, że jest po prostu ładna i miała długie, różowe
włosy (tak, brzmi to dziecinnie xd ). Analogicznie: jeśli weźmiemy
osobę, która nie jest wielkim fanem czytania i każemy jej wybrać do
czytania jedną z dwóch książek: "Księgi Jakubowe" O. Tokarczuk lub "365
dni" B. Lipińskiej, to nie zdziwiłaby się wyborem drugiej opcji. I
więcej z niej wyniesie niż z "dobrej" książki, której nie zrozumie.
Nawet, jak to będzie wniosek na zasadzie "kretynka z tej Laury". Mam
nadzieję, że jasne porównanie.
Nie mówię, że "Ready Player One" jest skomplikowany w odbierze (bo
jeszcze nie widziałam), ale baśniowa otoczka "Belle" wygrywa u mnie, sr.
3. "Ale film nie mówi jak działa "U"!"
Wiele
rzeczy mamy wyjaśnione, jak się uważnie ogląda, ale jeśli jakaś nie
jest, to widocznie nie było to potrzebne. Z resztą, wracam do punktu
pierwszego: od tego widz ma wyobraźnie, aby sobie pewne rzeczy
dopowiedzieć. To nie jest film o grze, bo ona stanowi tu tylko tło do
wydarzeń.
4. Polski dubbing zły.
No
nie wiem, dla mnie odwalili kawał dobrej roboty. Tym bardziej, że w
naszym kinie nie emitują wersji z napisami. Emocje oddane są super.
Z
wieloma zarzutami się zgadzam (np. absurdalna końcówka, która moim
zdaniem miała prowokować do krytycznego myślenia o filmie i wątek matki
Suzu). Fabuła szybko skakała z wątku do wątku, ale film miał za to dużo
do opowiedzenia. Moim zdaniem powinien dostać kolejną część.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz