A właściwie to nawet dwa. Pierwsze to dostać lalkę na urodziny. Można pomyśleć, że to dziecinne. A gdzie tam. Dużo osób dorosłych zbiera lalki. I pewnie powiecie: "ale ja się nie znam, dostaniesz pieniądze to sobie kupisz". Kupię sobie, oczywiście. :) Z tym, że wtedy będę wiedziała, co kupuję, a wolę mieć niespodziankę. Do tego dochodzi jeszcze kwestia wyboru: samych Barbie Fashionistas jest multum do wyboru, a nie są jedyne... Kiedyś napiszę list do "świętego Mikołaja" w którym wywalę cały wykład na temat lalek, które chciałabym dostać, aby zawęzić obszar wyboru. 😙
Moim drugim, o wiele większym marzeniem jest potrzeba bycia potrzebnym. Już słyszę to oburzenie: "No jak to?! Przecież jesteś potrzebna! Pomagasz rodzicom!" Zgadza się. Gdyby mnie nie potrzebowali, to by mnie nie było. Jednak nie o takiej "potrzebie" mówię. Wyobraźcie sobie, że znany poczytny pisarz odwołuje powstanie swojej książki. Spotyka się z reakcją oburzenia, nie dowierzania...ale jednak reakcją. A gdy robi to ktoś w ogóle nie znany? Nic się nie dzieje, dla nikogo nie ma to znaczenia. W końcu jeden pisarz w te czy w te? Co za różnica.
Ja książek nie piszę, ale robię różne rzeczy ręcznie. I chciałabym to jakoś wypromować, ale nie mam pojęcia, jak... Mam takie marzenie, że ktoś przyjdzie do mnie i powie: "potrzebuję to czy to, a ty się świetnie na tym znasz. Mogłabyś mi to zrobić?" Zaczyna się lato, a ja już nie wiem, co mam zrobić z dniem, który jest coraz dłuższy. Niby jest do zajęć wiele, ale tak naprawdę to komu to potrzebne? Przy czym zaznaczam: nie mówię o obowiązkach. Wiem, że rękodzieło robi się głównie z pasji. Tylko ile można skupiać się na tym? Chciałabym, aby ktoś to zauważył i pomagał rozwijać. Chodzi o możliwosć "zbytku" tych umiejętności, bo mam już całą szafę ręcznie wykonanych rzeczy, ale nawet za darmo nie mam komu dać... bo większość osób z rodziny już je ma wystarczająco. Dlatego, proszę, przekazujcie to, co robię, udostępniajcie linki itp. :)
Nawet komentarzy na blogu nie mam, a wbrew pozorom to bardzo demotywuje. A jak nie wrzucę linka na swojego fb, to pewnie nikt się nawet nie dowie, że coś nowego dodałam. Dlatego błagam, udostępniajcie tego bloga gdzie się da i komentujcie. Nie koniecznie na blogu, ale w jakikolwiek sposób, abym wiedziała, że to się komuś przydaje i nie przechodzi bez echa.
Takie moje żale na dziś, ale naprawdę bardzo mnie to (mówiąc bardzo delikatnie) dołuje. 😟
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz